Muzyka powinna być ważna dla każdego człowieka, dawniej pełniła ona różne funkcje, dziś i ta najważniejsza rola powoli się zatraca. Przynajmniej w niektórych przypadkach. Był kiedyś taki program w telewizji: „Muzyka łączy pokolenia”. Mimo, że slogan dobrze znany i nieco oklepany, to program – pomimo swojej okrojonej nieco formuły – był ciekawy. Spotkanie twórców, piosenkarzy różnych pokoleń, dyskusja o muzyce, wspólne cechy i wartości. Wbrew pozorom, zazwyczaj okazywało się, że mimo różnicy wieku, preferowanych gatunków muzyki, gości zawsze więcej łączy niż dzieli. I to było wspaniałe.

Warto słuchać muzyki poważnej!

Dawało nadzieję i wiarę w człowieka, w jego szacunek dla innych, umiejętność cenienia nawet za to, że robi się coś zupełnie innego. Nie miały znaczenia poglądy, zdania na różne tematy i inne sprawy. Bohaterem programu była muzyka. Różna, niepodobna do siebie, a jednak zawsze przekazująca jakieś wartości, emanująca ciepłem dojrzałego artysty i dynamizmem młodych. Kontrast postaci, ich odmienność niosły ze sobą wolę porozumienia, zrozumienia, kreowaną przez wartość nadrzędną – muzykę. Wspaniały program o wspaniałych ludziach. Przybliżający jednocześnie młodym dokonania artystów starszego pokolenia, dojrzałym zaś pokazujący drogi i pomysły młodych twórców. Na koniec wspólna piosenka, albo zamiana utworów i własna interpretacja. To także ukazywało, jak różnie można widzieć świat, interpretować utwory, a jednocześnie mieć wspólną pasję, hobby, zawód. Dziś nie ma takich programów, zastąpiła je wszechobecna rywalizacja, kto lepiej tańczy, kto śpiewa, kto wywija fikołki. Wszystko fajnie, tylko czemu to służy?